Kundelka dzień bury

image

Najpopularniejsza i najliczniejsza chyba psia rasa świata. Nie ma osoby, która chociaż raz w życiu nie zetknęła się kundelkiem. Małe, duże, łaciate, pręgowane, grube, chude … rzec by można do wyboru do koloru, ale nie do kupienia. Bo przyjaciół się nie kupuje…

Wiedzą o tym nieliczni i dlatego to kundelki są najbardziej w życiu pokrzywdzone. To ich są pełne schroniska. To one napędzają „przemysł” hyclowski. Psy rasowe lub „w typie rasy” niemalże od ręki znajdują nowe domy. To kundelki marzą zimą w betonowych boksach, jedzą byle jakie resztki, przywiązane są na krótkim, ciężkim łańcuchu, śpią pod gołym niebem błąkając się opuszczone i samotne…

Na szczęście są też i ci farciarze, którzy znajdują ciepły kocyk i poduchę, dobre słowo, przyjazną dłoń.

Kundelki mają jedną przewagę nad rasowymi psami – nie grożą im pseudo hodowle. Nigdy nie staną się fabrykami szczeniąt eksploatowanymi na najwyższych obrotach aż do śmierci lub „zużycia materiału”.

Zastanawia też jedno – w dobie wszechobecnych na każdym kroku ciucholandów, tanich Armanich, gdzie każdy poluje na ten jeden niepowtarzalny ciuch (by wyróżnić się z tłumu) w okazyjnej cenie, ogromna ilość ludzi kupuje kopie psów sąsiadów, znajomych, celebrytów … a przecież wystarczy pójść do schroniska by znaleźć ten jeden jedyny brylant, inny niż wszystkie (praktycznie za darmo) … Oczywiście są osoby, które kupują psy konkretnej rasy, znając jej historię, charakter i kupują je właśnie ze względu na specyfikę rasy. Ale to jest mimo wszystko garstka ludzi. Znaczna ilość podąża wyłącznie za modą…

Życzymy dziś zatem Kundelkom wiecznej mody na niepowtarzalne brylanty, aby wszyscy dostrzegli w nich to co najlepsze – bezwarunkową miłość, wierność i wdzięczność za to tylko, że mogą stać się cząstką naszych rodzin.

FacebookTwitterGoogle+Podziel się